| Wprowadzenie 4 (51) (grudzień 2007) |
| Autor: Marcin Paprzycki | |
| 05.01.2008. | |
|
Drodzy Czytelnicy!
Witam po bardzo długiej przerwie. Jak widać Gazeta IT wygląda inaczej. W
końcu udało nam się przebrnąć przez koszmar zmian i udostępniamy zupełnie nowy,
choć ciągle ten sam produkt.
Witamy również Bogdana Mizerskiego jako naszego nowego WWW Master’a.
Oczywiście jest bardzo prawdopodobne, ze wiele rzeczy nie będzie jeszcze
działało, ale mamy nadzieje, że z czasem i Waszą pomocą uda się nam wszystko
dociągnąć. Zapraszamy, więc do nadsyłania uwag / propozycji dotyczących wyglądu
GIT, jak również wskazywanie nam tego wszystkiego, co nie działa. Będziemy się
starali szybko uzupełniać braki i likwidować problemy. Oczekujemy również na
sugestie, co jeszcze chcielibyście zobaczyć (np. jakie funkcje by się Wam
przydały).
No a teraz moje zwykłe narzekania. W przeszłości już kilkakrotnie miałem
okazję dziwić się temu, co się wokół mnie dzieje. Powracam, więc do takich
rozważań. Pierwsza historyjka jest o tym, co spotkało mnie w banku po fuzji.
Ostatnio była bardzo duża i kontrowersyjna fuzja dwu bardzo dużych banków. W
międzyczasie w jednym z nich miałem kartę kredytową, z której zrezygnowałem.
Otrzymałem bardzo miły list, że skoro do nie korzystałem z karty do końca „roku
rozliczeniowego” to otrzymam zwrot nadpłaty opłaty za posiadanie karty – czyli
około 100 PLN. Tak więc, w poniedziałek byłem na Pradze i zobaczyłem, że jest
potrzebny mi bank (w którym to oddziale nigdy nie byłem), więc do niego
wszedłem. Aha, dodam jeszcze, że poza kartą kredytową to z owym bankiem nie
miałem nic wspólnego. Wszedłem więc, Pani była bardzo miła, wysłuchała mnie,
poklepała w klawiaturę i zamarła. Usłyszałem: wie Pan, my jesteśmy bankiem X od
poprzedniego poniedziałku i ja jeszcze Pana karty nie widzę w systemie; bo wie
Pan, my na razie bardzo niewiele widzimy w systemie z tego drugiego banku...
Nic nie mówiłem, Pani była bardzo miła i chciała mi pomóc(!) i skierowała mnie
do oddziału, który zawsze był bankiem X. Tam natomiast dowiedziałem się, że aby
otrzymać moje 100 PLN muszą mi założyć tymczasowe darmowe konto, na które to
konto 7 stycznia zostaną przelane moje pieniądze; wówczas przyjdę, wypłacę
pieniądze i zamknę konto... Myślę, że mogę to pozostawić bez komentarza.
Druga historyjka natomiast dotyczy Domu Maklerskiego banku BZWBK.
Przedwczoraj otrzymałem wiadomość, w której znalazłem następującą informację: Uprzejmie informujemy, iż począwszy od 13 grudnia korespondencja email z Domu Maklerskiego BZ WBK S.A. będzie zawierać polskie litery, z wykorzystaniem domyślnego kodowania dla systemów Windows (Windows-1250).
Muszę przyznać, że wiadomość to manie nieco zaszokowała – w jej dalszym
ciągu była instrukcja jak zmienić ustawienia podstawowych programów pocztowych,
aby domyślnym kodowaniem stało się Windows 1250. Wprawdzie sam używam Windows,
ale uważam, że po to są standardy ogólnoświatowe abyśmy je wszyscy wspierali.
Może to wynika z tego, że moja mama zajmowała się normalizacją, więc mam
szacunek dla norm międzynarodowych i ISO. W każdym razie zadałem pytanie:
dlaczego zamiast stosować standardy międzynarodowe „wymusza się” na klientach
stosowanie kodowania Windows? Otrzymałem (od Pana Tomasza Grobelnego)
następującą odpowiedź:
nie wykluczamy zmiany na ISO lub UTF-8, jeśli zauważymy, że wiadomości są błędnie prezentowane u Klientów. Przeprowadziliśmy testy aktualnego sposobu wysyłania wiadomości i większość programów pocztowych oraz serwisów poczty automatycznie, poprawnie wyświetlała polskie litery. Dziękujemy za wszelkie sugestie, które pomagają nam ulepszać jakość usług.
No cóż, o ile wiem, to większość programów pocztowych wyświetla prawidłowo
również kodowania ISO i UTF-8....
I tym optymistycznym akcentem kończę.
Wesołych Świąt i wszystkiego, co NAJLESZPE w nadchodzącym roku 2008!
Marcin Paprzycki |