Skip to content
Duży góra

 Gazeta IT to więcej niż pasja wysoka jakość merytoryczna - cytaty w pracach dyplomowych -  niezależne recenzje i poglądy


Orędzie o polskiej oświacie Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Rafał Pawlak   
21.12.2008.
Zwykłem zabierać głos w kwestiach, co do których mam coś do powiedzenia. Niezmiennie tkwię w przekonaniu, iż ta droga jest słuszna. Dotychczas publikowałem artykuły w dziale "sieci", "rozmaitości" i "recenzje książek".

Poniższe orędzie wygłosiłem na forum Politechniki Łódzkiej, wśród braci studenckiej. Brzmi to trochę dziwnie, bo nie jesteśmy klasycznymi studentami, ale jednak definicyjnie można tak powiedzieć. W skład naszej grupy wchodzą doktoranci, doktorzy oraz osoby, które tak jak ja, chcą  zrobić drugi fakultet. Wszyscy poszerzamy swoją wiedzę z aspektów pedagogiki.

Wygłaszając poniższy orędzie spotkałem się z przychylną opinią forum. Dlatego też, postanowiłem wyciągnąć tekst z teczki i podzielić się nim z Wami.

Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek spotkamy się w dziale Edukacja. To wszystko zależy czy będę miał coś dopowiedzenia w tej tematyce.

Tekst przytaczam w oryginalnej formie.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!

Dzisiaj zwracam się do Was z manifestem, którego przedmiot dotyczy nas wszystkich. Większość z nas jest bezpośrednio dotknięta tym problemem. Dla pozostałych nie powinna być to kwestia obojętna, pomimo, iż burzę słyszą jedynie oddali. Głęboko wierzę, że tak nie jest.

Podzielę się z Wami przemyśleniami, spostrzeżeniami oraz obawami, które zakłócają mój płytki sen, wobec tragicznej sytuacji w polskiej oświacie.

Czubek góry lodowej

Oczywiście mowa o włodarzach sterujących systemem edukacji.
Przyglądam się kolejnym ministrom, kuratorom oraz całej armii ich popleczników i jestem przerażony. Dziesiątki głów, w setkach masmediów, na tysiące głosów prześcigają się w pomysłach jak uzdrowić polską oświatę.

Trzeba powiedzieć wyraźnie i solidarnie temu STOP!

Czas, aby to władza odebrała lekcje od narodu! Bo dlaczego by i nie. W myśl zasady, którą sami ukuli, płacimy i wymagamy. Kto powiedział, że w aspektach społecznych tylko i wyłącznie profesorowi, ministrowie i dyrektorzy mają patent na racje. Ich głos jest tyle samo wart, co zdanie licealisty czy też osoby w podeszłym wieku.

Ktoś podniesie wrzawę, jak to, dlaczego, przecież to elita intelektualna. Oczywiście wielu z nich jest znakomitymi autorytetami, ale z dyscyplin szczegółowych i tematycznie ukierunkowanych. Niech ktoś wskaże uniwersytet, który uczy życia w społeczeństwie wraz ze wszystkimi aspektami ku temu potrzebnymi.

Program edukacji dzieci, młodzieży oraz tak naprawdę wszystkich tych, którzy chcą się rozwijać, jest realizowany dla naszej wspólnej przyszłości. Powiem więcej, jest realizowany dla nas i przez nas! Dlatego też, wszyscy bez wyjątku mamy prawo wyrażać swoje opinie, czy też jawne niezadowolenie.

Jestem rozczarowany sternikami tego okrętu. Nie dosyć, że dryfuje, to jeszcze, co bystrzejsze szczury z niego uciekają!

Polska oświata obciążona jest grzechem pierworodnym. Rak ten bezlitośnie zżera nielicznie ocalałe komórki. Prawdą jest, iż osoby, które podejmują się reformy i opieki nad systemem edukacji, mają delikatnie mówiąc nieszczere intencje.
Wszelkie projekty z natury obciążone są wadą genetyczną, gdyż celem jest prywatny interes, a o sporach politycznych w ogóle nawet nie będę wspominał. Takich ludzi nam nie potrzeba. Generują przedsięwzięcia, które z na natury idą na kolanach pod górę. W zderzeniu z rzeczywistością rychło stracą głowę!

Menadżerowie powinni być zorientowani na cel. Oczywiście, taki zarzut automatycznie zostanie odparty przez dygnitarzy. Tylko zapominają dodać, czy wszyscy strzelają do tej samej tarczy.

Wielu z nich doradziłbym harakiri, jako gest społeczeństwa na zachowanie honoru. Tym niemniej, kodeks busido zaiste jest im nieznany.
Fałszywi decydenci z nieszczerymi intencjami, nie są jedynymi aktorami dramatu pt. "oświata". Równie ważną rolę odgrywają rodzice i nauczyciele.

Tutaj powstał paradoks, polegający na przepychaniu się odpowiedzialnością za wychowanie i poczynania młodzieży. Nauczyciele mówią, iż oni tylko uczą a nie wychowują, a rodzice zaś, że szkoła nie ma efektów, bo dydaktycy przyjęli bierną postawę. Prawda leży po środku. Obie strony mają racje, ale także i obie są tak samo winne.

Nie oszukujmy się! Uczniowie już dawno spostrzegli, że nie jest jednoznacznie zdefiniowane, kto i za co jest odpowiedzialny w procesie dydaktyczno-wychowawczym. Skoro tak, to niech się dzieje wola nieba, piekła nie ma. Dzisiaj odpowiedzialność za młodzież jest tak płynna, że aż trudna do zdefiniowania. Powiem wprost, a nawet może obraźliwie. Jak nie ma zagrody, to głupie bydło ucieknie w samopas!

Brak autorytetu, brak jasnych i klarownych zasad, brak podziału odpowiedzialności i konsekwencji w działaniu, to są główne przyczyny problemów dydaktycznych.

Rodzice stwarzają jeden bardzo poważny problem. Polega on na notorycznym podważaniu autorytetu szkoły, pedagoga i całej instytucji oświaty. W takim przypadku dotarcie do ucznia, który przychodzi na zajęcia z przekonaniem i przyzwoleniem, że to wszystko nie ma sensu, jest absolutnie niemożliwe.

Mam głęboki żal do nauczycieli, za fakt złożenia flagi. Większość kardy poddała się. Niestety, ale bycie nauczycielem nie może być jedynie traktowane, jako sposób zarabiania pieniędzy. Rozumiem frustracje dydaktyków, bo problemów mają coraz więcej, ale nie tylko oni. Domagają się podwyżek. Oczywiście, każdy z nas prawdopodobnie czuje się niedoceniony. Jedne grupy zawodowe mniej, drugie bardziej.

Powiem jasno. Jestem przeciwny jakimkolwiek podwyżkom płac, za którymi nie pójdzie znaczna poprawa jakości kształcenia. Jeżeli nauczyciel nie robi nic, aby egzekwować od ucznia nałożone na niego zobowiązania, to znaczy, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Za nieświadczenie pracy, nie powinno dostawać się wynagrodzenia.

Osobną kwestią jest grupa dydaktyków, którzy mimo trudności nieustannie płyną pod prąd. Gratuluję i dziękuję tak owym. Wielu takich pedagogów spotkałem w trakcie swojej edukacji.

Reasumując. Polska oświata boryka się z setkami problemów, które są wynikiem wieloletnich zaniedbań oraz niezliczonej ilości pomniejszych przyczyn.

W mediach nieustannie mówi się o niedofinansowaniu systemu oświaty. Zgadzam się. Tym niemniej, jest to drugorzędny problem. W pierwszej kolejności musi powstać wola zmian u wszystkich zainteresowanych. Poparta szczegółowym planem, który będzie konsekwentnie realizowany.

Celem moim było zwrócenie uwagi na trzy główne przyczyny fatalnego stanu oświaty. Niewątpliwie problem jest dużo głębszy, ale z punktu widzenia obywatela w/w kwestie zdają się być podstawą do jakichkolwiek działań.

Wszyscy mówią, iż potrzeba czasu. Wymieniaj miesiące, lata. Pamiętajmy, iż wychowujemy młodzież, która rychło zajmie nasze miejsce. Każdy dzień zwłoki, będzie nas w przyszłości kosztował, co najmniej tyle samo.

Dzień dzisiejszy, chwila obecna wczoraj była niedaleką przyszłością. Dzień jutrzejszy jest bliską przyszłością. Za kilkadziesiąt godzin, będzie to zwyczajna przeszłość.

Tracąc czas, tracimy młodzież, tracimy przyszłość narodu.

Dziękuję za uwagę

Rafał Pawlak

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Reklama
 
 
 

1200+ artykułów
5000+ prenumeratorów
6 lat tradycji jako e-czasopismo




Prenumeruje nas: 5644 osób
Zostań naszym Czytelnikiem



Wiadomość HTML?

 
 

Wydarzenia: aktualne

Brak wydarzeń
Wrzesień 2010
N P W Ś C P N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
 

Statystyka wizyt

wizyt wczoraj: 349
wizyt dzisiaj: 366
wizyt wszystkich: 238265
Reklama2