![]() |
| Gazeta IT to więcej niż pasja |
| Wszyscy jesteśmy Koryntianami |
|
|
|
| Autor: Jan Śliwa | |
| 10.12.2007. | |
|
Z cyklu "Goniąc Zośkę"
W końcówce filmu "Niebieski" Kieślowskiego zaintrygowała mnie przejmująca muzyka Zbigniewa Preisnera – chór wykonywał jakąś pieśń po grecku . Ponieważ w (nowo)greckim rozumiem piąte przez dziesiąte, zamiast zapinać powoli kurtkę, wsłuchałem się w jej słowa. Słowa, podobnie jak muzyka, wgryzały się w głowę, nie dawały spokoju. Ze wstydem przyznam, że ich nie znałem. No cóż, tyle razy słyszałem czytania z Ewangelii, Biblia stoi na półce, otwierana od czasu do czasu, czytałem to i owo o Biblii, a to akurat mi umknęło. Był to hymn do miłości z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian (żródło).
Gdybym mówił językami ludzi i
aniołów, Czym jest ta miłość? Jedno z najbardziej strywializowanych obecnie słów. Wielkonakładowe brukowce tryskają nim. Nowa miłość gwiazdki X, parada miłości, A i B zeszłej nocy "uprawiali miłość". Za strasznych czasów wykształcenia opartego o dzieła martwych białych samców, gdy noszono do pracy krawaty, a młode damy nie znały słowa zajebisty, miłość posiadała różne formy, znane jako eros, philia i agape – namiętność, przyjaźń i miłosierdzie. Lecz dlaczego jest najważniejsza? Czyżby ważniejsze od efektu były dobre chęci, którymi podobno wybrukowane jest piekło? Widziałem kiedyś reportaż z Burkiny Faso. Sahel, susza, życie na granicy głodu. Pokazywali kobietę, która z pustą miską podchodziła do innych zawsze coś dostała, a jak już miała, potrafiła się podzielić z kimś innym. Ja wiem, to pewnie idealizacja, mit szlachetnego dzikiego. Ale może i coś w tym było z prawdy. Piękny był sposób, w jaki kobiety te potrafiły dawać i brać. Śmieszy mnie spotykane czasem w amerykańskiej prasie podejście do dalekich krajów. Można podzielić x przez y i będziemy wiedzieli, ile razy szczęśliwszy od Murzyna jest Amerykanin. Tak z tysiąc razy. Ale powoli dociera tam postęp – mają już Coca Colę i słuchają płyt Madonny. Fałszywej Madonny. O ile szczęśliwsi byliby, gdyby mieli dostęp do szybkiego Internetu! Myślę czasem o cudownym rozmnożeniu chleba. Co tam tak naprawdę zaszło? Może nie stało się nic więcej ponad to, że każdy, kto chował chleb dla siebie podał drugiemu i niedostatek się zmienił w obfitość. Czy byłbym rozczarowany, gdyby tak było, gdyby zamiast złamania zasady zachowania masy otwarły się ludzkie serca? Nie. To byłby cud pierwszej wielkości. Einstein stwierdził, że łatwiej jest rozbić atom, niż ludzkie uprzedzenia. Właśnie przez to, że jesteśmy zdolni robić coś więcej, coś innego, niż wymaga od nas biologia, jesteśmy prawdziwie ludźmi. Nie znaczy to, że należy podkreślać swoje człowieczeństwo czynami bezsensownymi, przeciwnymi naturze. Nie jesteśmy jednak jej niewolnikami. Ja wiem, również przy bezinteresownych dobrych uczynkach podnosi się dającemu serotonina, jeżeli tak był wychowywany. Ale czy korelacja dowodzi przyczyny i celu? Może tak, może nie. Nie wszyscy potrafią to zrozumieć, szukają wszędzie racjonalizacji. Ja jednak myślę inaczej : wszystko, co ważne w życiu, dostajemy i dajemy za darmo. Może już kiedyś o tym pisałem, może napiszę jeszcze. Nie szkodzi. Jeżeli ktoś kiedyś zapyta, "co powiedział Śliwa", tak jak Heraklit powiedział "wszystko płynie" a Einstein "Bóg nie gra w kości", to może być właśnie to. Chyba że wymyślę coś nowego. Podobny jest problem z pięknem. Można je sprowadzić do parteru argumentując, że wytwory naszej fantazji są jedynie środkiem do podtrzymania więzi społecznych lub wentylem pozwalającym na uniknięcie szaleństwa. Jest w tym jednak pewne misterium. Skąd się bierze piękno? Grecy posiadali pojęcie enthousiasmos – boskie natchnienie, od theos, bóg. Dziś za prostszy uważe się pogląd, że sztuka się bierze z niczego. A może z jakiegoś gwiezdnego raju? Pisze o tym Jaroslav Seifert, dość zapomniany laureat literackiej nagrody Nobla z roku 1984. Bertramka, to miejsce w Pradze, gdzie Mozart w 1787 przygotowywał premierę opery Don Giovanni. Na Bertramce
Jeżeli kiedyś istniał raj,
Ale raj istniał.
Istnieje przecież w raju
piękno,
Jeżeli jest tam i firmament, Stamtąd przyszedł.
A gdy zaczął grać,
Został po nim tylko cienki lok (przekład własny) Dlaczego szukamy dobra i piękna, jak gdyby były prawdziwe? Przywołam wiersz Paula Eluarda, który zastanowił mnie przed laty i którego niejasny ślad w pamięci wystarczył Google'owi do odnalezienia go. Tu oryginał z portretami autora , jeden Picassa, drugi Salvadora Dali.
A tu w moim tłumaczeniu – smutny, pełen nadziei wiersz na późną jesień: Układanka (Le jeu de construction)
Człowiek ucieka, koń pada,
Motyl na gałęzi
Po co opłakiwać wyschnięty
kwiat
Po co opłakiwać czułą myśl?
- Ależ dlatego, dlatego i
dlatego.
* * * Jako bonus track dla miłośników poezji – wiersz Seiferta w oryginale. Do czeskiego języka tak często mamy dystans, czasem wręcz lekceważenie. Czy słusznie? Każdy język jest tyle wart, ile pięknych tekstów w nim stworzono. Wsłuchajmy się.
Na Bertramce
Jestliže byl kdy ráj,
Ale ráj byl.
Existuje-li však v ráji krása,
Jestliže je tam i obloha, Odtamtud přisel.
A když počal hrát
Proč jenom nezamkli tenkrát
dvéře,
Zůstala po něm jen chudá kadeř
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









TOOLS :






