![]() |
| Gazeta IT to więcej niż pasja |
| SuperMemo recenzja |
|
|
|
| Autor: Maria Ganzha | |
| 22.05.2003. | |
|
Jak prawdopodobnie u większości ludzi z mojego pokolenia, angielski nie jest moją najsilniejszą stroną: mogę czytać, trochę pisać i jest jeszcze coś – “biała ściana” w przypadku konieczności rozmowy. Jak gdyby nigdy nic, w głowie żadnego słowa, nawet pomysłu na słowo...
Jak prawdopodobnie u większości ludzi z mojego pokolenia, angielski nie jest moją najsilniejszą stroną: mogę czytać, trochę pisać i jest jeszcze coś – “biała ściana” w przypadku konieczności rozmowy. Jak gdyby nigdy nic, w głowie żadnego słowa, nawet pomysłu na słowo... Pewnego razu miałam jechać na międzynarodową konferencję, gdzie miałam prezentować referat po angielsku. Ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze było to, że przecież mogły być pytania, które trzeba nie tylko zrozumieć ale i dobrze by było na nie odpowiedzieć. Oczywiście wszystko po angielsku. Ouch, to będzie katastrofa, myślałam... nie potrafię!!!!
Ktoś ze znajomych doradził – SuperMemo: kurs internetowy, nie za drogo, ale podobno jest dobry... Hm, nie byłam zbyt przekonana do różnego rodzaju kursów internetowych, ale...Nie za bardzo miałam wybór, więc postanowiłam spróbować.
Jak to działa? Na początku ustalasz sobie plan zajęć: ile ćwiczeń planujesz na jednej lekcji i jak wolisz się uczyć – mając codziennie nową porcje ćwiczeń w skrzynce e-mailowej czy będziesz wykonywać zadania od razu na stronie internetowej. Struktura zajęć jest niezmienna: powtórki i nowy materiał. Kolejność – co na początku a co na koniec – możesz samemu wybrać. Jak jesteś zmęczony – możesz zrobić wyłącznie powtórki, zostawiając nowości na moment, gdy poczujesz się lepiej. Na początku to była – powiem szczerze – trochę nudna zabawa. Przecież to niepoważnie, myślałam, odpowiadam prawidłowo bo po prostu pamiętam, co było po poprzednim razem zaakceptowane jako prawidłowa odpowiedź. Jednak w miarę wykonania zadań rosła pula materiału do powtarzania. Wtedy właśnie i zaczęłam widzieć korzyści takiej struktury zajęć – nie dawało się już po prostu zapamiętać, trzeba było zrozumieć. Prawdą jest, że czasami ilość powtórek przerażała: opuściłeś 1-2 dni zajęć – i już masz ponad 200 ćwiczeń do nadrabiania. Co prawda, można było “edytować” kalendarz powtórek (można zaznaczyć dni, w których nie chcesz z jakiegoś powodu – na przykład, w święta – mieć powtórki). Chociaż z tym “zwolnieniem” z powtórek trzeba było bardzo uważać – fatalnie rosła ilość powtórek w następne dni. Najwięcej w FCE podobały mi się dwie części: Listening i Use of English. Być może dlatego, że skutki były zauważalne – znacznie lepiej czułam siebie jako słuchacz angielszczyzny. Najmniej – speaking, co, zresztą jest zrozumiałe. Mowę najlepiej ćwiczy się jednak w konwersacjach “na żywo”. Co dobrze świadczy o systemie SuperMemo – serwis jest ciągle ulepszany. Na przykład, nie tak dawno zaczął działać informator, który wyświetla ilość przerobionego materiału. Ta więc kończąc zajęcia widzi się ile już zrobiło a ile jeszcze zostało. Muszę powiedzieć, że to dobrze stymuluje. Niestety jednak nie zdążyłam przejść przez cały kurs. Według informatora zdążyłam odrobić 77% materiału. Ale teraz zaczęłam już The Next Steps in English. Dlaczego go wybrałam? Żeby powiększyć słownictwo. I znów muszę potwierdzić, że bardzo dobrze się spisuje. Może nie jest taki ... “ostry” co do wymogów ucznia -- a więc wymaga większej odpowiedzialności; ale charakteryzuje go bardzo dobry dobór materiału. Jego różnorodność a zarazem powtarzalność niektórych fragmentów czynią swoje. Jest to znakomita zabawa i uczenie za razem. PS. A na konferencji nieźle mi poszło. W każdym bądź razie tak mówią koledzy. Więc – warto było... Maria Ganzha
Gazeta "Praca dla Informatyków" |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









TOOLS :






